Czy jesteśmy jak marionetki ?
POLISH : Często jestem świadkiem sytuacji, kiedy jeden drugie wytyka palcami, wyzywa od najgorszych, tylko po to aby inni zwracali na niego uwagę, aby go zaakceptowali, traktowali jak równego sobie, bo oni też się tak zachowują . Niestety nigdy dręczyciele nie muszą, a może nie chcą postawić się na miejscu swoje ofiary . Dla nich nie liczy się to, że przez nich, ktoś się rozpłakał, jest smutny czy wpada w depresje i nie chcę wychodzić z własnego domu, dla nich jest to w jakiś sposób "nagroda", są wtedy dumni z siebie i z tego co zrobili, ale czy tak powinno być ? Dlaczego my jako obserwatorzy tego zdarzenia ( bo nie wieżę, żeby nikt nie widział co się dzieje ) powinniśmy tylko stać i patrzeć, a może i nawet pomagać dręczycielowi, by nie stać się jego kolejną ofiarą. NIE ! My powinniśmy właśnie pomóc tej ofierze, w postawieniu się temu "najlepszemu" i nie dopuszczenie do dalszych tego typu sytuacji . Ale czy mamy odwagę, czy mamy choć trochę szacunku dla słabszych, czy potrafimy to zrozumieć, czy umiemy ? Nie chcę stawiać w złym świetle osoby które to obserwują, ale czy my nie powinniśmy po prostu się postawić, udowodnić, że my też możemy mieć racje i własne zdanie, że my też mamy siłę, a nie jesteśmy tylko marionetkami w rękach drugiego człowieka ? Nie wiem jak wy, ale ja nie mam zamiaru siedzieć i patrzeć na to wszystko, mam zamiar coś z tym zrobić, udowodnić, że JA też tu jestem . Może i nie zdziałam wiele, ale będę mieć chociaż satysfakcję, z tego, że próbowałam .
***